Naszą witrynę przegląda teraz 150 gości 

Zaloguj się



Nie ma ucieczki przed gębą, jak tylko w inną gębę zaś przed pupą w ogóle nie ma ucieczki .Objaśnij sens słów Gombrowicza. PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
GĘBA czyli narzucana nam przez społeczeństwo maska, forma, złuda wierzeń, zachowań i światopoglądu.
PUPA jako symbol dziecinności, naiwności i niewinności narzucany nam przez rodzinę i bliskich „dziecięca, infantylna pupa”
„Ferdydurke” Gombrowicza opisuje losy trzydziestoletniego mężczyzny, który na skutek dziwnego splotu wydarzeń trafia z powrotem do szkoły i zostaje wtrącony w świat dziecka. Pomimo iż usiłuje wytłumaczyć zaistniałą pomyłkę
Sytuacja nie ulega zmianie, nikt go nie słucha. Ponadto w szkole panuje atmosfera udziecinniania młodzieży i uczenia ich na pamięć oklepanych sloganów. Akcja w szkole kończy się bójką uczniów.
Sprawca całego zamieszania prof. Pimko nie chce dopuścić Józia do dorosłości. Wysyła go nawet na stancję do rodziny Młodziaków, ażeby tam zakochał się w ich córce, młodej pensjonarce. Józio wprowadza wiele zamieszania w domu Młodziaków, celem zdemaskowania ich prawdziwej, nienowoczesności. Co z resztą udaje mu się. Prowokacja u młodziaków kończy się bójką, po której Józio ucieka z kolegą Miętusem na poszukiwanie wolności. Obaj chłopcy trafiają na wieś, gdzie ludzie bronią się przed przymusowym unowocześnianiem i edukacją, Tam też trafiają do ciotki Józia - pani Hurleckiej. Gdzie buntując się przeciw ogólnie przyjętym podziałom, także wywołują zamieszanie kończące się kolejną w tym utworze, bójką, po której Józio udając porwanie z miłości, po prostu ucieka z wychowanką wujostwa.
Gombrowicz w utworze Ferdydurke posługuje się językiem oryginalnym, stworzonymi na potrzeby tego utworu symbolami. Wykorzystuje do tego celu symbole wcześniej nie uwznioślone, uważane wręcz za niskie.
Gęba jest niczym innym jak maską społeczną, syndromem grupowego myślenia oznaczającym uleganie ograniczającej sugestii i naciskowi grupy, której jest się członkiem.
Gromadomyślenie prowadzi do dobrowolnego zubożania swoich zdolności intelektualnych. Myślenie grupowe prowadzi w skrajnym stadium do zupełnej utraty przez grupę poczucia rzeczywistości. Grupa nie bierze pod uwagę nowych możliwości, co prowadzi do optymizmu i samozadowolenia a w następstwie do kryzysu. Gombrowicz idealnie, choć może nie w sposób dosłowny, ukazuje nam teorię Irwinga Janisa, nazywaną właśnie syndromem grupowego myślenia.
Takimi słowy autor opisuje właśnie gromadomyślenie.

…człowiek jest najgłębiej uzależniony od swojego odbicia w duszy drugiego człowieka, chociażby ta dusza była kretyniczna.…
…nie jesteśmy samoistni, jesteśmy tylko funkcją innych ludzi, musimy być takimi jak nas widzą…
…Ale może raczej należałoby powiedzieć, że naczelną, podstawową męką jest nie co innego, tylko cierpienie, zrodzone z ograniczenia drugim człowiekiem, z tego, że się dusimy i dławimy w ciasnym, wąskim, sztywnym wyobrażeniu o nas drugiego człowieka…
…Zaprawdę, w świecie ducha odbywa się gwałt permanentny, nie jesteśmy samoistni, jesteśmy tylko funkcją innych ludzi, musimy być takimi, jakimi nas widzą...
Bohaterowie „Ferdydurke” przyjmują różne maski:
Szkoła narzuca uczniom maskę niewinności i naturalności,
środowisko narzuca Młodziakom schemat nowoczesnej rodziny, ziemianie narzucają służbie gębę chamów, a służba ziemianom gębę panów.
Gęba za każdym razem fałszuje ludzką naturę, jest źródłem zła i głupoty.
Jeżeli chodzi o Gombrowiczowską „pupę” jest to emblemat dziecinności i naiwności dlatego tez i pedagodzy i matki powtarzają go z lubością
…Na zasadzie moich obserwacji przeprowadzonych w szkole X podczas wielkiej pauzy, stwierdzam, że młodzież męska niewinna jest! Takie jest moje najgłębsze przekonanie. Dowodem tego – wygląd uczniów oraz ich niewinne rozmowy tudzież ich niewinne i przemiłe pupy”.
Takie stwierdzenie najbardziej rozjusza młodych.
… My niewinni? My młodzież dzisiejsza? My którzy już chodzimy na kobiety?...
Chłopcy nie chcą dać się zamknąć we własnym dzieciństwie i robią wszystko byleby tylko obalić poglądy nauczycieli i rodziców. Dlatego młodzież popada w kontrsocjalizację, czyli kultywowanie przeciwnych reguł i wzorców niż te uznawane przez grupy, od których chcemy się zdystansować.
…Ciotki moje, te liczne ćwierćmatki doczepione, przyłatane, ale szczerze kochające…
…Nie ma to jak szkoła, gdy chodzi o wdrożenie uwielbienia dla wielkich geniuszów!...
…Nie ma nic lepszego nad prawdziwie anachroniczny chwyt pedagogiczny! Te miłe maleństwa, wychowane przez nas w nierealnej atmosferze, tęsknią nade wszystko do życia i rzeczywistości i dlatego nic ich tak nie boli jak własna niewinność…
…Nie może być nic straszniejszego niż wracać do spraw, z których się wyrosło, do tych dawnych, młodzieńczych, niedojrzałych, od dawna już zepchniętych w kąt i załatwionych…

„Ferdydurke” napisana jest w zgodzie z zasadą synchroniczności Junga, która mówi o tym, że wiele procesów psyche (świadomości i działań człowieka), ulegając wpływom nieświadomości zbiorowej, nie podlega prostej regule przyczyna – skutek a powiązania pozaprzyczynowe między różnymi aspektami rzeczywistości zakłada także mistyczną idee jednego świata.
„Ferdydurke”, tak jak „Świętoszek”, ma za zadanie ośmieszenie i krytykę ludności. Tak jak „Proces” mówi o człowieku zagubionym we własnym życiu, gdzie absurd jest synonimem czegoś irracjonalnego, czego nie da się logicznie wytłumaczyć.
Jednakże w utworze tym w końcu następuje konformizm normatywny i bohater ulega otoczeniu obawiając się dezaprobaty z jego strony. Wszak Józio uciekając mistyfikuje porwanie dziewczyny i ucieczkę z miłości, sądząc, że wyda się to bardziej dojrzałe.
Jak świat światem uczniowie zawsze buntowali się przeciwko nadawaniu im „gęby” dzieci niewinnych i naiwnych. Po kres naszych dni społeczeństwo będzie oczekiwało od ludzi „zakładania maski”: poddania się regułom i” biegania w szczurzym kółku”
A więc nie ma ucieczki przed gębą i pupą. Dopóty dopóki żyjemy w społeczeństwie, otoczeni przez rodziny, będziemy zmuszeni do utajania tego jacy naprawdę jesteśmy i znoszenia udziecinniania nas przez babcie, ciocie i tym podobnych obserwatorów naszego dzieciństwa.