Naszą witrynę przegląda teraz 119 gości 

Zaloguj się



Bajka o zwierzętach z morałem PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 7
SłabyŚwietny 
Niezbadane, zaprawdę, wyroki są losu!

W pewnym lesie, na stawie, wśród trzcin i sitowia,

pływał był dziki kaczor, i choć nie miał głosu

kwakał głośno, aż echo się niosło w pustkowia.



Wtem na brzegu śmiech głośny się zerwał – to z lasu

jął zwierz ściągać wszelaki by słuchać występu,

Drwiąc z kwakania, chichocząc – aż wskutek hałasu

Kruk olbrzymi wychynął z leśnego ostępu.



Zatrzepotał skrzydłami czarnymi jak smoła,

rad by drwiącą hałastrę zganić i rozpędzić

lecz gdy kacze okrzyki posłyszał dokoła,

sam ze śmiechu się stoczył z ziemię z gałęzi.



Jaki morał z tej bajki wysnuć ma poeta?

Czyś jest człek na urzędzie, czyś zwierz w dzikim borze,

gdy wół ciągnie karetę – źle jedzie kareta,

i są chwile, gdy nawet kruk Ci nie pomoże.